Verdejo, Rueda DO

Verdejo, Rueda DO

Verdejo to białe grono z wysoką kwasowością. Często używane do produkcji prostych świeżych win, do picia na codzień. Nadają się też do starzenia w beczkach i wtedy powstaje jego bogatsza wersja, przy której winiarz zastosował którąś z metod pomagająca osiągać większą koncentracje, jak fermentacja w dębie, czy kontakt ze skórkami. Możecie o nich poczytać w zakładce <<winna wiedza bazowa>>. Jednak w ostatnich latach stroni się raczej od tego podejścia i wykorzystuje do maksimum podstawowe walory szczepu. Daje wina świeże, podobne do Sauvignon Blanc, często też jest z nim mieszane.

Verdejo – kilka słów o odmianie

Jest to endemiczna odmiana z regionu D.O. Rueda. Dzięki idealnemu do uprawy klimatowi jaki panuje na płaskowyżu Kastylii i León, jest to wciąż niedościgniony ideał w produkcji jednoodmianowych win z niezwykłą rześkością, zrównoważoną kwasowością i złożonością aromatów. D.O. Rueda leży niedaleko środkowego biegu rzeki Duero, pomiędzy „czerwonymi” denominacjami D.O. Toro i D.O. Ribera del Duero. Tutaj niektóre z winogradów posiadają wciąż stare, ponad stuletnie krzewy. Dzięki bowiem nasadzeniom na piaszczystych podłożach uchroniły się przed plagą filoksery – szkodnika winorośli.

Verdejo nie jest zbyt popularnym szczepem poza Półwyspem Iberyjskim. Ze względu na specyficzne wymagania w zakresie klimatu i wysokości siedlisk uprawia się go wyjątkowo rzadko. Jeśli już będziecie szukać win z innych miejsc, spróbujcie znaleźć coś z Wysp Kanaryjskich lub Australii (Hunter Valley, Swan Valley).

Verdejo – pochodzenie odmiany

Uważa się, że pierwsze krzewy odmiany w Kastylii i León zasadzili w XI wieku mozarabowie (chrześcijańska ludność żyjąca na terenach, którymi władali wówczas Maurowie). Przetransportowano je z północnej Afryki, jednak nie zaadaptowała się w południowej Hiszpanii. Idealne miejsce znalazła dopiero w kontynentalnym klimacie na północy Półwyspu Iberyjskiego.

Verdejo, wino do sushi

Federico Paternina, Verdejo

Jak smakowało Verdejo z Ruedy? Wino to jest lekkie i przyjemne. Dużo owoców cytrusowych, odrobina białej brzoskwini. Wszystko podbite wysoką kwasowością. Bardzo orzeźwiające. Dodatkowo przebijają się tu nuty ziołowe, trochę gorzkie – może skórka z migdałów. Pozostawia to dość cierpki posmak po przełknięciu, który może nie być do końca przyjemny.

Do sushi pasowało nieźle, tzn. jedno drugiemu nie przeszkadzało, ale też nie było genialnie. Dalej moim pierwszym wyborem zostaje tutaj Riesling z lekko wyczuwalną słodyczą. Właśnie tej odrobiny cukru mogło mi tutaj brakować. Jednakże piło się je bardzo przyjemnie. Generalnie za tą cenę (poniżej 20 zł) nie ma na co narzekać. Czy kupiła bym ponownie? Na letnie wieczory na balkonie, jak najbardziej! Następnym razem spróbuję go jednak do czegoś bardziej „zielonego”. Może szparagi?

Dodaj komentarz